Koniec sierpnia ma wyjątkowe światło. Dlatego Gabi i Janusz wybrali ten termin. Jeśli interesuje Cię naturalny ślub w Skansenie w Sidzinie, ta historia jest dla Ciebie. To był plener pełen słońca. Jednak nie chodziło tylko o pogodę. Chodziło o ludzi. Jako fotograf reportażysta, czułem ten luz od pierwszej minuty. Nie było tu miejsca na stres. Była tylko szczera radość.
Ceremonia plenerowa – Skansen w Sidzinie
Uroczystość odbyła się na terenie Muzeum Kultury Ludowej Zabytkowe drewno to genialne tło. Mimo że słońce świeciło mocno, znaleźliśmy cień pod drzewami. Gabi i Janusz stali blisko siebie. Zamiast patosu i sztywności, był uśmiech.
Otoczenie zrobiło swoje. W rezultacie zdjęcia są ciepłe i surowe zarazem. Ponieważ sceneria była gotowa, nie trzeba było wielu dekoracji. Liczyła się chwila przysięgi. Spojrzenia gości. Wiatr we włosach. To jest właśnie ślub w Skansenie w Sidzinie w najlepszym wydaniu.
Wesele w Restauracji Klimat – zabawa do rana
Natomiast po ceremonii przenieśliśmy się niedaleko. Restauracja Klimat przyjęła gości dobrą energią. Podczas gdy słońce zachodziło, parkiet zaczął tętnić życiem. To była końcówka lata. Więc wieczór był ciepły i przyjemny.
Ludzie wychodzili na zewnątrz. Rozmawiali. Jednak najważniejsze działo się w środku. Muzyka, taniec i brak spiny. W konsekwencji mój reportaż jest dynamiczny. Złapałem ruch. Złapałem głośny śmiech. Co więcej, wykorzystaliśmy ostatnie promienie słońca na szybkie portrety. Bez ustawiania. Tylko Gabi, Janusz i beskidzki klimat.
Naturalny ślub plenerowy – ceremonia pod chmurką
Ta historia pokazuje siłę prostoty. Otwarta przestrzeń daje luz, jakiego nie znajdziecie w murach. Dlatego warto wyjść na zewnątrz. Drewno, słońce i emocje robią tutaj cały klimat. Zatem nie trzeba wielkich dekoracji, by było pięknie.
Jeśli planujesz ślub w Skansenie w Sidzinie lub marzy Ci się inna uroczystość w plenerze, daj znać. Stworzę dla Was pamiątkę bez reżyserowania.





































































































